"Czas jest bezwzględnym władcą wszystkich rzeczy, jednak piramidy nigdy mu się nie poddadzą."

***

Światło teleportu zanikło, trzech poszukiwaczy przygód leżało oszołomionych w ciemnej komnacie.
- Fen, przyświeć trochę – powiedział słabym głosem nino.
Szybkim ruchem ręki i wypowiedziawszy zaklęcie, czarodziej posłał ognisty pocisk w głąb ciemnego pomieszczenia. Trafiony bandyta dość dobrze oświetlił całość miejsca do którego trafili. Na ścianach wisiały trofea łowców, od głów niedźwiedzi i wilków, a kończąc na trollach. W pomieszczenia znajdowało się 2 łóżka, stojak na broń i zbroję, stół i kilka drewnianych krzeseł.
- Dobry strzał - zaśmiał się aun.
- Chodźmy, trzeba się stąd wynosić. Najwyraźniej trafiliśmy do jakiejś kryjówki bandytów. Cóż, ich pech – podsumował Fen.

***

Fen był potężnym czarodziejem, zapewne jednym z najpotężniejszych którzy mają odwagę pokazywać się publicznie w miastach. Inni obawiają się nieprzychylności mieszkańców lub są po prostu zajęci swoimi sprawami, uważając że zwykła ludność nie jest godna nawet na nich patrzeć. Historia tego czarodzieja jest bardzo ciekawa. Jako mały chłopiec trafił do gildii czarodziejów, najlepszej w całym Imperium. Szybko uczył się podstaw magii i dzięki swojemu zapałowi zyskał przychylność arcy-maga gildii Aenra, który to dzierżył potężny kostur czarodzieja – laskę Gal’duna. Jako młody czarodziej fen sporo podróżował, poznając inne kultury, ucząc się historii Imperium i oczywiście zwiedzając dawne ruiny w poszukiwaniu potężnych artefaktów.
W jednej z takich wypraw, w której towarzyszył mu sam Aenra, zdążył się nieszczęśliwy wypadek. W krypcie jednego z dawnych królów imperium, który został zamordowany z nie do końca jasnych przyczyn, natknęli się na kilka ghouli i pająków. Po wyczyszczeniu wszystkiego co się ruszało, przeszli dalej do następnej komnaty, gdzie na tronie siedział nekromanta. Schodząc po dość stromych schodach w kierunku nekromanty, chcąc rzucić zaklęcie dezintegracji, potknął się o szkielet leżącego na nich człowieka. Zaklęcie zamiast uderzyć w nekromantę, uderzyło w dość niestabilny sufit, którego część runęła wprost na Aenre. Biedak z roztrzaskaną głową, leżał martwy pod stertą kamieni. Śmiech nekromanty wypełniał całą salę, jednak szybko ucichł, gdy zobaczył lecąca w jego kierunku kulę mrozu. Jego ciało roztrzaskało się na kawałki po uderzeniu kamienną pięścią. Fen niewiele myśląc podniósł laskę arcy-maga, co jak się później okazało było straszliwym błędem, gdyż nie wiedział, że gdy jej właściciel ginie, nowa osoba która ją podniesie, staje się jej nowym panem i tylko ona będzie mogła jej używać. Kryształ na jej zwieńczeniu zaczął jarzyć się i po chwili zgasł. Fen poczuł ogromną moc, która emanowała z niej, niczym promienie słońca w najgorętsze dni w roku. Powróciwszy do gildii magów, opowiedział radzie co się stało. Ich reakcja go jednak trochę zaskoczyła, nie obchodziło ich, że Aenra nie żyje, lecz ktoś taki jak on ma w posiadaniu potężny artefakt Gal’duna. Po krótkiej naradzie zdecydowali, że zabiją młodego czarodzieja i później zastanowią się, który z nich ją otrzyma.
Rada nie doceniła utalentowanego maga, zwodniczy sobowtór w połączeniu z burza ognia i potężnym demon przywołanym w środku akademii dało mu wystarczająco czasu na oddalenie się i udanie się w swoją stronę, pozostawiając raz na zawsze gildie magów za sobą. Tak oto nasz bohater stał się jedną z najbardziej pożądanych osób wśród łowców nagród, jednak jak sami możecie się domyśleć żadnemu z tych, którzy zdołali wytropić czarodzieja, nie udało się go pochwycić, szczęściarzami można nazwać tych, którzy wyszli z tego spotkania w jednym kawałku (co nie oznaczało, że jeszcze żyli).

***

Poszukiwacze przygód szli długim korytarzem, prowadzącym do ogromnej sali, która była jedynym pomieszczeniem dzielącym towarzyszy od wyjścia na powierzchnię. Na końcu korytarza stał olbrzym, wysoki na 3 metry.
- Nie możecie stąd wyjść bez zgody Pana. – rzekł ponuro olbrzym.
- Wychodzimy! – powiedział aun wymachując swoim długim mieczem.
- Nie wychodzicie!
- Ależ wychodzimy!
Szarżujący w stronę ogra rycerz miał sporo szczęścia. Uderzenie maczugą złamało tylko kilka żeber, a przed roztrzaskaniem czaszki o posadzkę uratowało go zaklęcie czarodzieja.
- Który następny?
- Dobra, prowadź do swego Pana. Nie mamy czasu na te gierki.
Szli dobre kilka minut krętymi korytarzami, dziwne że ten olbrzym się w nich nie pogubił. Podobno projektował je niejaki Dedal, bliżej nieznany nikomu architekt. Doszli w końcu do pomieszczenia, gdzie siedziało kilka zakapturzonych postaci, o wzroście przypominających niziołki. Fen i aun zostali na zewnątrz, nino wszedł sam do środka. Znajdujące się w środku osoby wyszły, wszystkie oprócz jednej. Drzwi się za nimi zatrzasnęły.
- Witaj przyjacielu. - rzekła ściągając kaptur, siedzący przy stole osoba. Był to krasnolud, o bujnej czerwonej brodzie, obok niego leżał śliniący topór oburęczny.
- Doprawdy spadacie mi z nieba w tych ciężkich czasach. Mam dla was propozycję.
- To się okaże. Od kiedy krasnoludy wynajmują olbrzymów do ochrony?
- No cóż, takie już nastały czasy. Sam wiesz najlepiej, że bezpieczeństwo to podstawa, szczególnie gdy jest się przedsiębiorcą.
- Szmuglowanie kryształowego cukru i rzadkich artefaktów nie czyni z Ciebie przedsiębiorcy. Co to za propozycja?
- Widzisz, moje interesy tutaj nie są w najlepszym stanie. Pomijam już fakt, że zabiliście kilku moich dobrych ludzi, o których tak ciężko się starałem. Moi klienci mają problemy, których rozwiązanie wymaga ingerencji profesjonalistów, a mniemam, że takimi jesteście. Ostatnimi czasy pojawiły się problemy przy tych piramidach. – Podał mu listę lokalizacji. Możecie się spodziewać różnych wyzwań, od mumii po bandytów i wszelakie monstra jakie chodząc po tej ziemi.
- Czemu nie wynajęliście wiedźmina lub egzorcysty? To oni specjalizują się w takich przypadkach.
- Egzorcysta gdzieś wyjechał, ktoś słyszał jak mówił coś o polowaniu na mumie, a wiedźmina nie widziano w tych okolicach od dłuższego czasu, podobno mają jakieś problemy u siebie w zamku. Oczywiście nie będziecie tego robić za darmo, 1000 septimów, wynagrodzenie od poszczególnych klientów i wszystko co znajdziecie podczas misji.
- Wynagrodzenie, wszystko co znajdziemy i 2000 septimów, bonus za oszczędzenie twojego ogra.
- Jak to oszczędzenie? – powiedział ocierając oczy ze zdumienia krasnolud.
- Korzystając z okazji testujemy nowe taktyki, jednak „na paladyna” nie da się wszystkiego zabić.
- No tak, poszukiwacze przygód – skrzywił się – dobra, niech będzie 2000, wróćcie jak wykonacie zadanie.
- O kogo mamy pytać wracając po nagrodę?
- Nie musicie znać mojego imienia, poinstruuje moich ludzi co mają robić jak wrócicie. O ile wrócicie.

***

©^el nino 2013